|
Ballada „Na rozdrożu” ntro] Historię którą opowiedzieć chciałam W karczmie przy kawie podsłuchałam Jak wędrowiec dalej iść nie może Gdyż na drodze trafił na rozdroże W prawo gościniec w lewo ścieżka biegła Przysiadł na kamieniu obok bieda legła I tak na dobre gdy wypoczęły im nogi Musieli wybrać z której skorzystać drogi Gościniec piękny obsadzony drzewami Lecz za rogiem już czekał diabeł z widłami Będzie kusił złotem udając dziewczynę Wybrał więc inną drogę wąską ścieżynę Wesoło śpiewa idąc dróżką przez las I tu mu się skończył ten radosny czas Okrutni zbójcy zza drzew wyskoczyli Biednego wędrowca kręgiem otoczyli Gęby leśnych obleśne miny też ponure - Jeśli oddasz wszystko to ocalisz skórę Dobrze że diabłu duszy swej nie sprzedał Oddał zbójcom worek w którym spała bieda Zbójcy żądni dzielić łup worek otworzyli Przerażeni tym co w tym worku zobaczyli Bieda po równi każdemu rozdała przydział I od tej pory nikt zbójców nie widział Wędrowiec niczego w tej drodze nie stracił Jedynie o pewną mądrość się wzbogacił Jeśli na swej drodze trafisz na rozdroże Wybierz ścieżkę krętą ona ci pomoże. [outro] |